Lek na receptę spoza apteki to lek sfałszowany, mówi NRA, nawet jeśli opakowanie jest oryginalne
Agnieszka Anczykowska z Naczelnej Rady Aptekarskiej tłumaczyła w programie „Gość Regionów” TVP, skąd bierze się ryzyko przy lekach z internetu i serwisów ogłoszeniowych. Wyjaśniła też, jak apteka sprawdza autentyczność każdego opakowania.
Opublikowano

Samorząd aptekarski stawia sprawę prosto: każdy lek na receptę sprzedawany poza apteką ogólnodostępną traktuje się jak sfałszowany. Mówiła o tym mgr farm. Agnieszka Anczykowska z Naczelnej Rady Aptekarskiej w programie „Gość Regionów” w TVP. W rozmowie brała udział także Agnieszka Ostrowska z Polskiej Agencji Antydopingowej (POLADA).
Na czarnym rynku krążą dziś nielegalne sterydy, podrabiane preparaty na odchudzanie, leki onkologiczne, a nawet fentanyl z nielegalnych laboratoriów. Pod pojęcie leku sfałszowanego podpadają też preparaty oryginalne, które wypadły z legalnego łańcucha dystrybucji. Nikt nie wie, w jakich warunkach były przechowywane, więc nie nadają się do ponownego obrotu. Produkty z niesprawdzonych źródeł bywają robione w garażach i piwnicach przez osoby bez przygotowania. Mogą mieć toksyczne domieszki, zanieczyszczenia mikrobiologiczne albo złą dawkę substancji czynnej.
Legalny obrót chroni unijny system weryfikacji. Farmaceuta skanuje niepowtarzalny kod z opakowania leku na receptę i od razu widzi w systemie, czy jest prawdziwy.
Pacjentowi, który trafił na podejrzaną ofertę, można przekazać zasadę NRA: leków na receptę nie kupuje się wysyłkowo ani z serwisów ogłoszeniowych. Wątpliwości warto omówić z farmaceutą w najbliższej aptece.