W prawie połowie rozmów niemieckie apteki poleciły tabletkę „dzień po” bez potrzeby
Dzwoniąca spóźniła się z tabletką antykoncepcyjną o mniej niż 12 godzin, a w 158 z 322 rozmów (49,1%) usłyszała radę, by wziąć antykoncepcję awaryjną. Rzadko padały pytania, od których zależy właściwa odpowiedź.

Niemieckie badanie z podstawionymi pacjentkami pokazuje, jak łatwo przez telefon polecić tabletkę „dzień po” komuś, kto jej nie potrzebuje. Dzwoniąca mówiła, że pominęła jedną tabletkę antykoncepcji złożonej i od planowej pory minęło mniej niż 12 godzin. Wtedy antykoncepcja awaryjna nie jest potrzebna, a pominiętą tabletkę przyjmuje się od razu. Tak samo opisuje to polska ChPL preparatu z etynyloestradiolem i lewonorgestrelem. Mimo to w 158 z 322 rozmów (49,1%) apteka poleciła tabletkę awaryjną. Właściwą radę, bez niej, dzwoniąca usłyszała w 44,4% rozmów.
Wynik zależał od pytań. Personel pytał o powód prośby w 70,1% rozmów, o nazwę stosowanej tabletki w 43,5%, o liczbę pominiętych tabletek w 44,0%, a o to, kiedy przyjęto ostatnią, w 48,0%. Każde kolejne pytanie podnosiło szansę na właściwą radę (iloraz szans 5,32). Nawet komplet pytań niczego nie gwarantował, bo w 10 z 79 takich rozmów apteka i tak poleciła tabletkę awaryjną.
Rozmowy prowadzono telefonicznie, a w 54 przypadkach personel przerwał je przed udzieleniem rady. W Niemczech radzić może też upoważniony personel bez prawa wykonywania zawodu farmaceuty.
W Polsce tabletka „dzień po” jest na receptę, ale w pilotażu farmaceuta może wystawić receptę farmaceutyczną. Przy takiej recepcie od tych samych pytań zależy, czy pacjentka w ogóle jej potrzebuje.